Na pewno spotkałaś się z markami takimi jak Vianek, Biolaven, Aloesove czy Oleiq. Ale czy wiedziałaś, że wszystkie to dzieło jednego producenta Sylveco? Od wielu lat stosujemy różne produkty tego producenta, nie tylko do włosów. Z tego wpisu dowiesz się za co cenimy te produkty, komu się sprawdzą oraz które kosmetyki nam najbardziej przypadły do gustu.

Za co lubimy Sylveco?

Sylveco to polska marka (z Podkarpacia, więc tym bardziej bliska naszemu sercu) oparta na naturalnych recepturach, polskich ziołach i ekologicznych założeniach.

My cenimy Sylveco szczególnie za:

  • naturalne składy
  • lekkie, delikatne formuły
  • ekologiczne opakowania kosmetyków i przesyłek (pięknie zapakowane!)
  • dostępność kosmetyków (w drogeriach, sklepach, stacjonarnie i online)
  • szeroka gama produktów (do włosów, ciała, twarzy, do domu).

Dodatkowo uwielbiamy delikatne, ale charakterystyczne zapachy kosmetyków. Sylveco dba też o świadomość klientów. Mają na stronie jasno podane składy, całą encyklopedię składników oraz podział kosmetyków ze względu na porowatość na stronie.

Kliknij, żeby powiększyć!

Komu sprawdzą i nie sprawdzą się produkty Sylveco?

Produkty Sylveco są wyjątkowo delikatne. Z pewnością sprawdzą się włosom nisko i średnioporowatym, zdrowym, bez zniszczeń. Będą świetne do utrzymania włosów w dobrym stanie. Odżywki i maski dla wysokoporowatych włosów mogą być zbyt delikatne. Włosom wysokoporowatym sprawdzą się za to oleje (np. z czarnuszki Oleiq lub mieszanka olejów Vianek).

Jeśli stosujesz metodę CG to produkty Sylveco będą dla Ciebie świetnym wyborem. Nie zawierają silikonów, pochodnych ropy naftowej ani innych tego typu składników. Odżywki są lekkie, zawierają składniki myjące, świetnie nadadzą się także do mycia głowy.

Większość odżywek i masek jest EHowa lub PEHowa, więc warto nie opierać się tylko na nich, a włączyć do swojej pielęgnacji coś czysto emolientowego.

Wiele z produktów Sylveco świetnie sprawdzi się osobom z problematyczną skórą głowy, skłonnością do łupieżu (np. hydrolat z mięty pieprzowej), przetłuszczania (np. Vianek tonik regulujący) lub przesuszania (np. żel aloesowy Aloesove). Do oczyszczenia skóry głowy wypróbuj peeling cukrowy Biolaven lub Vianek.

Jeśli szukasz bardzo delikatnego szamponu to może sprawdzić się Vianek lub Biolaven. W przypadku jeśli zależy Ci na objętości, lekkim uniesieniu włosów u nasady możesz wypróbować szampony z proteinami np. Sylveco pszeniczno-owsiany. Zwróć jednak uwagę na obecność Cocamidopropyl Betaine w składzie. Pojawia się w większości produktów Sylveco. Jest to delikatny detergent, jednak u niektórych powoduje swędzenie i inne reakcje alergiczne.

Jeśli obciążają Cię sera silikonowe lub stosujesz metodę CG i nie chcesz stosować w swojej pielęgnacji silikonów to wypróbuj serum do włosów Vianek lub lekki olej (np. Oleiq olej z pestek śliwki). Lekkie oleje lub sera oparte na olejach będą świetne do odgniatania sucharków i zabezpieczania końcówek.

Czego używałyśmy?

Produktów Sylveco używałyśmy jeszcze przed rozpoczęciem świadomej pielęgnacji, więc niekiedy nie mamy dokładnych obserwacji. Niektóre produkty nie zostały przetestowane przez nas obie. Opisujemy wszystko, co do tej pory udało nam się zaobserwować.

Oleiq

Z marki Oleiq stosowałyśmy hydrolat z mięty pieprzowej. Jest bardzo przyjemny na skórę głowy, odświeża, sprawia, że głowa nie swędzi. Karolinie sprawdza się też do twarzy. Olej z pestek śliwki także jest bardzo fajny do odgniatania sucharków.

Aloesove

Bardzo lubimy żel regenerujący. Jest świetny zarówno do skóry głowy, jako podkład nawilżający podkład pod olej ale też do twarzy. Sprawdza się nam obu. To chyba jeden z najlepszych żelów na bazie aloesu jakie miałyśmy (nie jest to czysty żel aloesowy, zawiera także inne składniki).

Vianek

Z tej serii stosowałyśmy m.in. zielony szampon, który okazał się zbyt delikatny jak dla nas. Ale może się sprawdzić osobom, które lubią bardzo delikatne oczyszczenie na co dzień.

Stosowałyśmy też mieszankę olejów do olejowania oraz do odgniatania sucharków. Jest cudowny! Przepięknie pachnie, jest gęsty, treściwy, dociąża włosy.

Ja (Asia) stosowałam też peeling cukrowy, który miał dosyć duże drobinki jak dla mnie i ciężko było mi dostać się z nim do skóry głowy i potem wymyć go z moich włosów.

Stosowałyśmy też wcierkę (tonik) do skóry głowy (zawiera CB). Było to gdzieś na początku świadomej pielęgnacji. Wcierka sprawdzała się między myciami. Dawała fajne odświeżenie skóry głowy. Ale nie zaobserwowałyśmy wyjątkowego pobudzania porostu.

Biolaven

Bardzo lubiłyśmy delikatny szampon regulujący. Jest delikatny. Z czasem zaczęłyśmy stosować nieco mocniejsze szampony, ale ciągle mamy do niego sentyment. Jest dostępna druga wersja tego szamponu z proteinami w składzie – zwróć uwagę podczas zakupów.

Peeling z Biolaven ma nieco mniejsze drobinki i lżejszą konsystencję niż ten z Vianka, dlatego lepiej się mi sprawdzał. A do tego świetnie pachnie!

Sylveco

Szampon pszeniczno-owsiany na moich wysokoporowatych włosach doprowadził do przeproteinowania po drugim myciu. Z kolei u Karoliny na jej cienkich, średnioporowatych włosach (ma zdrową skórę głowy) sprawdza się świetnie. Włosy są odbite od nasady, większa objętość.

Testowałam też lnianą maskę do włosów, Karolina póki co jeszcze nie. Jest mocno nawilżająca, zawiera m.in. ekstrakt z lnu, cukier, glicerynę oraz pantenol. Zawiera też olej kokosowy, więc może być lepsza dla niższej oraz średniej porowatości. Na moich włosach sprawdziła się dobrze pod względem nawilżenia, ale stosowałam ją nakładając na zmoczone włosy i trzymając kilkanaście minut na włosach przed myciem (uznajmy to za 1.O w OMO). Na 2.O nie zrobiła tragedii, ale też nie było szału, jednak olej kokosowy nie jest moim ulubieńcem.

Karolina stosowała też wygładzającą odżywkę z łopianem. Pięknie pachnie, jest dosyć lekka, nawilżająca. Rzeczywiście ułatwia rozczesywanie, włosy są później miękkie i miłe w dotyku.

Do testów pozostała nam jeszcze zawiesina Betuleco (2% soku z brzozy, na alkoholu). Planujemy wyprobować ją na skórę głowy oraz Karolina na twarz, ale na razie nie chcemy przerywać innych kuracji, żeby odpowiednio zaobserwować efekty. Na pewno będziemy się dzielić opinią.

Podsumowanie

Jak widzicie, przetestowałyśmy sporo produktów od Sylveco. Niektóre sprawdziły nam się bardziej, inne mniej. Niemniej jednak bardzo lubimy tę markę i polecamy osobom, którym zależy na delikatnej, naturalnej, nieobciążającej pielęgnacji.

Znasz tę marki? Lubisz stosować któreś kosmetyki do włosów? Jak Ci się sprawdzają?

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.